Zespoły
 
Wydawcy
 

BOUNCING SOULS - Ghosts On The Boardwalk CD

BOUNCING SOULS - Ghosts On The Boardwalk  CD
Kliknij żeby powiększyć
Cena: 52.00zł
Producent: Chunksaah Records

W 2009 roku, na 20 lecie istnienia zespołu, Bouncing Souls każdego miesiąca prezentowali jeden nowy kawałek. Następnie wydali te kawałki na 4 singlach co 3 miesiace, a w końcu wszystkie trafiły na jedną płyte. Oto duma punkowego wschodniego wybrzeża Stanów i ich nowy album.

In 2009, The Bouncing Souls celebrated our 20th anniversary as a band by releasing a new song on the first of each month throughout the year, via digital download. We also pressed these songs onto a series of 7” vinyl records which we sold everywhere we went on a year-long world tour. Here finally, we’ve gathered those 12 songs into a complete collection. Enjoy!

1. Gasoline
2. Never Say Die/When You're Young
3. I Think That The World...
4. Ghosts On The Boardwalk
5. Airport Security
6. Badass
7. The Mental Bits
8. Dubs Says True
9. Boogie Woogie Downtown
10. Big Eyes
11. We All Sing Along
12. Like The Sun

recenzja Pasazer # 27

BOUNCING SOULS - Ghosts On The Boardwalk
Dwa razy już gościliśmy ten zespół na łamach, ale wydaje mi się, że nigdy już nie trafi do zadrutowanych serc punków z nadwiślańskich przysiółków. Miejscowi potrzebują jednak bardziej jednoznacznego i bardziej pierdolnięcia, no i zupełnie innego nastroju. Przekładając to na trunki gustują w mózgojebach, albo przynajmniej dębowym mocnym, a tymczasem Bouncing Souls to takie wino z górnej półki. Do delektowania się niż szybkiej najebki. Zwłaszcza na tej płycie.
Ten zespół, to wciąż ci sami niepoprawni romantycy. Tyle, że wyrobili się od czasu nieporadnego „Maniacal Laughter” i w klimat poszli raczej niż w czady. Pierwszy kawałek „Gasoline” się zaczyna zresztą słowami „sex i przemoc nie są już atrakcyjne…”. Souls nawet jak całkiem szybkie i dynamiczne kawałki grają, z niekoniecznie najbardziej sofciarskimi gitarami, to one i tak są ciepłe i pełne przestrzeni. Zespół lubi głębokie echo i te wszechobecne chóry wspomnianą przestrzeń budujące, zaś wokal guff’owatego wokalisty Grega Attonito, nie ma w sobie nic z ostrzaka. Wypisz wymaluj skłonny do zakałapućkań, szczery i przesympatyczny loser. Takie czady jak „Badass” to są naprawdę wyjątki w repertuarze. Większość to rozwiana koszula, wiatr we włosach etc. W takim pogodnym, a-wojowniczym nastroju, ci goście są naprawdę niezastąpieni.
Płyta jest różnorodna, bo oprócz typowych dla nich numerów, są i takie jak „Big Eyes”, z echami country and western, a w kowbojskich sztylpach jeszcze ich chyba nie widzieliśmy; albo w wyluzowanym pseudo-reggae z harmonijką pt. „Mental Bits”, czy wręcz z echami starego U2 w kawałku tytułowym. „Boogie woogie downtown” to już w ogóle szlachetna odmiana amerykańskiego mainstreamu, ale przecież z New Jersey pochodzą nie tylko bohaterowie niniejszej recenzji, ale też Sinatra, czy Bon Jovi :)
Zespół, a przynajmniej jego sekcja rytmiczna, z najfajniejszym basistą jakiego poznałem pt Bryan, wciąż gustuje w punkowym emploi, ale zero w nim aury przesiąkniętych testosteronem mięśniaków. Tą płytą zapraszają w pogo i pod scenę dziewczyny,a z chłopakami może być gorzej. Chociaż skoro Gaslight Anthem stali się taką sensacją (wśród chłopaków), to mimo 20 lat na karku, może i przed Bouncing Souls wciąż dużo do zrobienia?
To były refleksje dla przeciętnych zjadaczy punkowego chleba, którzy mają w dupie zespoły i ściągnęli ten album z Internetu utyskując, że trwało to aż 3 minuty. Dla prawdziwych kolekcjonerów, Bouncing Souls przygotowali wydawniczy wypas. Bo wydanie tej płyty było godnie odcelebrowane. Najpierw wrzucali kolejne kawałki do Internetu, bodaj co 2 tygodnie jeden, potem wydawali co trzy miesiące, cztery kolejne single (każdy w innym kolorze :), a w końcu zebrali to wszystko (no prawie wszystko, bo z każdego singla po jednej piosence zostało, choć to jednak takie bonusy sensu stricte: czyli akustyki, albo demo wersje regularnych kawałków), na ten album, wydany też oczywiście w wersji LP. Ciekaw jestem tylko czy Bouncing Souls ma u siebie wielu takich fanów, którzy łykną ten potrójny zestaw. W Polsce raczej takowych nie ma. (B) (Chunksaah)
 

Brak dodatkowych zdjeć produktu.