Zespoły
 
Wydawcy
 

CIRCLE JERKS - Group Sex LP

CIRCLE JERKS - Group Sex  LP
Kliknij żeby powiększyć
Cena: 75.00zł
Producent: frontier

Klasyk punk rocka z 1981 rok, z Los Angeles. W składzie Greg Hetson (Bad Religion) i charyzmatyczny wokalista Keith Morris. Koledzy Black Flag, idole Minor Threat, można by długo pisać....

Shortly after Keith Morris quit the role of being the front man of BLACK FLAG, he teamed up with guitarist Greg Hetson (who later joined BAD RELIGION) to form what now is known as one of THE most classic early '80s Southern California punk bands. "Group Sex" is the 1980 fourteen track debut highly recommended for any fan of humorous, ground breaking punk rock music. This is arguably Los Angeles punk at its best.

1.     Deny Everything
2.     I Just Want Some Skank
3.     Beverly Hills
4.     Operation
5.     Back Against The Wall
6.     Wasted
7.     Behind The Door
8.      World Up My Ass
9.     Paid Vacation
10.     Don't Care
11.     Live Fast Die Young
12.     What's Your Problem
13.     Group Sex

recenzja Pasażer:

CIRCLE JERKS - Group Sex
Obowiązkowa pozycja na liście albumów które musisz postawić na półce zanim walniesz w kalendarz. Mimo (a może właśnie dzięki) swoim 33 wiosnom na karku, wciąż jest obiektem pożądania punkowych kolekcjonerów. Chyba raczej „dzięki”, bo przez to że się ukazała w 1980 roku, to i sława prekursorów, a jednocześnie wciąż nie zwietrzała energia. Ale zapewne znajdą się jakieś sierotki które przegapiły, więc się na ich użytek powymądrzam.
„Group Sex” nagrał młodziutki zespół, na którego czele stał Keith Morris, spokojnie jeden z najbardziej pierdolniętych punkowych frontmanów wszechczasów. Uciekł właśnie z Black Flag przed przytłaczającą osobowością Grega Ginna. Przy okazji zabrał za sobą kilka piosenek, nawet takich których sam nie napisał i w kilka miesięcy nagrał płytę, wyprzedzając swój pierwszy zespół o rok. A przecież "I Don't Care" to kawałek Grega Ginna (dziś jest już podpisany na okładce :). Bez „Wasted” znanego z wersji obu kapel, żadna opowieść o pionierach kalifornijskiej sceny nie ma sensu. "Red Tape” też było kawałkiem Black Flag, a "Behind the Door” pojawił się nawet na “Dameged”, tyle, że pod innym tytułem. Ale kto by się tam czepiał niuansów :).
16 minut i 14 kawałków, więc z góry wiadomo, że muszą być „esencjonalne”. Nikt by dziś nie nazwał ich ekstremalnymi, ale 33 lata temu mogły szokować. Krótkie, proste (porównania do Angry Samoans, których debiut ukazał się równocześnie, jak najbardziej na miejscu), maksymalnie szalone ale chwytliwe, bo jest tu kilka naprawdę wystrzałowych riffów. Choć ważniejsze jest chyba, że ta kapela była naprawdę nieprzewidywalna i cierpiała na ostre i przewlekłe ADHD. Perkusista Lucky Lehrer, dzieciak niby uczony grania na jazzie, był znakomitym agregatem napędzającym tę maszynkę. Grał zresztą w kilku innych legendarnych kapelach sceny Los Angeles, a po latach został nauczycielem gry na perkusji (uczył m.in. dwu późniejszych pałkerów Bad Religion). Z kolei gitarzystą i największym szczylem w kapeli był Greg Hetson. Tak, tak. Łysy gitarzysta Bad Religion był kiedyś smarkaczem :). Na wkładce Keith próbuje mu odciąć język... Mieli poczucie humoru.
Kapela nie wdawała się w żadne wysublimowane dywagacje intelektualne. To miał być nihilistyczny i hedonistyczny punk rock („Live Fast Die Young”) negujący wszystko i obrażający kogo się dało. Zero pozytywistycznego kaznodziejstwa, a wręcz bym powiedział, że bardzo to było niepedagogiczne. W piosenkach był szalony sex po pijaku, narkotyki, obrażanie policjantów i bogatych snobów z Beverly Hills, czy klasyczne zdegustowania życiem - wszystko co chodzi po głowie wyalienowanemu nastolatkowi. Może i na granicy infantylności, ale jakie punkowe i autentyczne! Ten zespół potrafił w kilku słowach wykrzyczeć siarczyste fuck you! I wszyscy wiedzieli o kogo chodzi.
Słynne zdjęcie z okładki przedstawia publikę koncertu jaki Circle Jerks zagrali wspólnie z Adolescents i jest na nim kilka znanych postaci ówczesnej sceny z Darby Crashem z  Germs na czele (nie wiem czy pomysł nie został skopiowany z niemniej słynnego zdjęcia na jakim w identycznej pozie, uwieczniła się waszyngtońska załoga). W środku równie klasyczny rysunkowy kurs slamdancingu (pogo) zakończony odpoczynkiem z puszką piwa w ręku. Przypatrzcie się, że ten koleś ma ostrogi przy butach! A teraz wyobraźcie sobie, że stoicie pod sceną, a on skacze Wam na głowę! I tak właśnie do dzisiaj działa ta płyta! (Bezkoc) (Frontier)
 

Brak dodatkowych zdjeć produktu.