Zespoły
 
Wydawcy
 

The World/Inferno Friendship Society - This Packed Funeral LP

The World/Inferno Friendship Society - This Packed Funeral   LP
Kliknij żeby powiększyć
Cena: 85.00zł
Producent: Alternative Tentacles

Jedyny w swoim rodzaju, unikalny i niepowtarzalny WIFS. Przedostatnia płyta. recka poniżej.

https://worldinfernofriendshipsociety.bandcamp.com/album/this-packed-funeral

1.Dolce Far Niente 02:29
2.American Mercurial 04:00
3.The Elegant Solution 02:53
4.Don't Kiss Me, I'm Running Out Of Lipstick 02:52
5.The Faster You Go The Better You Think 03:50
6.Don't Get Me Started, Don't Get Me Wrong 03:49
7.Taken Down A Peg 02:36
8.Dr. Dracula Who Makes You Get High! 03:58
9.This Packed Funeral 03:42
10.So Long Saving Grace 04:31
11.The Lady With The Alligator Purse 03:59

THE WORLD/INFERNO FRIENDSHIP SOCIETY - This Packed Funeral
Co by powiedział bywalec Jarocina 86 widząc tych cudaków? Hmmm. Może nie aż tak, że „banda lesbijek z saxofonami” jak zauważył ponoć jakiś ich amerykański „fan”, ale obawiam się, że tak szeeeeerokie horyzonty muzyczne współczesnego undergroundu nie znalazłyby u niego zrozumienia.
To jest szósta płyta Jacka Terriclotha i jego artystowsko-punkowej trupy z Brooklynu (żeby nikogo nie zmyliło - nie ma tu niczego co byście kojarzyli z Brooklynem). Na zachodzie grają w coraz większych salach, a w Polsce miałem okazje widzieć ich w maleńkiej klitce w Krakowie. Było super, a i zespół też się chyba nieźle bawił, choć pewnie drugi raz do Naukowej się już nie wybiorą :). No chyba, że znowu ich do Rosji nie wpuszczą i zagrają jakiś zastępcze koncerty w PL, jak ostatnio w Helsinkach…
Od Jarocina 85 minęło 30 lat, więc widok fircykowatej postaci lidera w coraz mniejszym stopniu wywoływać będzie zdziwko, a w coraz większym podziw. To co serwuje WIFS to jest naprawdę dziwactwo, ale jakie!… I do tego „nasze”! Anarchistyczny cyrk? Hardcore’wy kabaret? Operetka core? Czadowy jazz nowoorleański? Wschodnioeuropejski folk na resorach? Undergroundowa rock opera? Grindowe latinobilly? Zagrane z bombastycznie orkiestrowym przepychem - 10 osób w składzie, choć bywało więcej. A najbardziej punkowe jest w tej orkiestrze łobuzerskie oczko, jakie do nas puszczają, sowizdrzalskie poczucie humoru i anarchistyczny nieład w tym muzycznym bajzlu. Koktajl z tylu nietypowych składników może zaowocować uznaniem u konesera, albo panoramicznym rzygiem u amatora . Ale nie widzę tu żadnych amatorów :).
Nie przykleiła mi się ta płyta od razu do ucha, jak któraś z poprzednich. Ten orkiestrowy szyk, jednak troszkę męczy ucho każdego punkrokera (So Long Saving Grace), choć rozumiem, że nowojorskim punkom z artystycznymi ambicjami jest bliski (patrz: Morning Glory). Niemniej jest kilka numerów dorównujących przebojowością staremu Gogol Bordello („Dolce Far Niente”), przy „American Merculiar” obowiązkowo tańczymy pogo (zapijane szampanem, albo jakimś innym gazowanym winem :). A prawdziwe szaleństwo zaczyna się przy „Don’t Kiss Me, I’m Running Out of Lipstick!” kiedy już się nie zastanawiamy z czego to jest zrobione tylko wariujemy. Szacun za fantazje, błyskotliwość i odwagę w noszeniu tych garniaków. :) (bezkoc) (Alternative Tentacles)
 
 

Brak dodatkowych zdjeć produktu.