Zespoły
 
Wydawcy
 

THE REAL MCKENZIES - Westwinds LP

THE REAL MCKENZIES - Westwinds LP
Kliknij żeby powiększyć
Cena: 66.00zł
Producent: Fat Wreck Chords

Przedostatni album szkockich kanadyjczyków czyli punk rock w kilcie.

Featuring a diverse and insanely talented roster of musicians, The Real McKenzies draw on both acoustic and electric instruments to blend a potent concoction of classic punk, rock 'n' roll, hard folk and traditional Celtic influence. Anthemic guitars and soaring bagpipes play off each other as Paul McKenzie spins yarns of times long past and regales with tales of endless drunken revelries. Blistering punk rock boot stompers stand alongside passionate singalong ballads while good times and joyous camaraderie are always the order of the day. Their latest offering, "Westwinds," is packed to the brim with roaring, rollicking, and epic tales that shanghai the listener on a thirteen-song, sea-tossed journey through the wild and wonderful world of The Real McKenzies. Vinyl version includes a download card good for one free download of the album in MP3 format.

1.     The Tempest
2.     Fool's Road
3.     I Do What I Want
4.     The Message
5.     My Luck Is So Bad
6.     The Massacre Of Glencoe
7.     The Bluenose
      
8.     Burnout
9.     Halloween
10.     Hi Lily
11.     My Head Is Filled With Music
12.     Barrett's Privateers
13.     Pipe Solo - Francis Fraser

recenzja Pasazer 30

REAL McKENZIES - Westwinds
Źródła pisane zbliżone do wydawcy twierdzą, że to ósma studyjna płyta Paula McKenzie i jego kolegów. Zapewne mam je wszystkie, ale nie wiem czy wiedziałbym która piosenka z jakiej płyty pochodzi. Za to na pewno odróżniłbym starsze od nowszych. Bo te starsze były zdecydowanie bardziej wariackie, szalone i pijane.
Tymczasem piosenek o alkoholu tutaj chyba nie ma. Podobno agencja koncertowa doradziła kapeli, że image ochlajów niekoniecznie im pomaga grać dużo koncertów. No i płyta jest jak okładka – nie tyle stonowana, co dopracowana. Więcej przemyślanej muzyki niż wygłupów, piosenki może nie wpadają w ucho tak szybko jak dawniej, ale na pewno z niego potem nie wylatują. No i zamiast średniej 2:30, panowie zbliżyli się tym razem do 3:30 na kawałek.
Oczywiście pilnują swojej szkockości. Nawet „pałkera do wynajęcia” - Sellersa z Good Riddance i nowego basistę (Gwompera z Avail) przebrali w kilty… Wyobrażam sobie jak wygląda pisanie piosenek. Paul bierze jakieś wydawnictwo „polonijne” dla Szkotów w Ameryce i szuka tematów. Tym razem mamy krótki wykład na temat krwawego epizodu z historii Szkocji (Massarcre Of Glancoe z XVIII w), piosenkę o rybackim szkunerze Bluenose dla Szkocji - pewnie czymś w guście „Daru Pomorza”. Kolejny kawałek Robbie Burnsa - z tego co mi ongiś Paul McKenzie zreferował wynika, że to taki „ichni Mickiewicz”. I na koniec „Barretts Privateers” pieśń kanadyjskiego folkowa sprzed 30 lat, ale z odniesieniami do XVIII-wiecznej historii… Choć wszędzie w tych kawałkach dudy piszczą niemiłosiernie, to ta ballada, zagrana w pijacko-szantowo-folkowej manierze jest najbardziej archaiczna.
Ale z drugiej strony sporo jest piosenek, które spokojnie sobie poradziły bez tego szkockiego flavoru. „My Luck Is So Bad” mógłby grać Mike Ness, którego chyba nie wyobrażacie sobie przebranego w spódnicę, nawet szkocką. Albo „Message” który jest stricte popową piosenką, że się ciśnie na usta nazwa Police.
Porównuje się Real Mckenzies jak nie do Dropkick Murphys, to do Flogging Molly, ale Szkoci są jednak o wiele bardziej swojscy, naturalni i sympatyczni, zarówno od gwiazdorów z Bostonu jak i elegancików z FM. Od pierwszego rzutu oka i ucha widać, że Real McKenzies to są równe chłopaki i jeśli na tej płycie zmądrzeli i dorośli, to tylko troszeczkę. (B) (Fat Wreck).   

 

Brak dodatkowych zdjeć produktu.